poniedziałek, 24 maja 2010

Byle do środy

Wody w Wiśle powoli ubywa, ale wały dalej są zagrożone przesiąkaniem. Byle do środy. Wtedy już sytuacja powinna się unormować.
Przyznam, że jak w nocy, pośród kompletnej ciszy słyszę nagle syreny wozów strażackich, policyjnych, to jestem cała w nerwach, czy zaraz nie zawyją syreny alarmowe, ogłaszające nadchodzącą powódź. Nie wyobrażam sobie takiej wielkiej wody, obrazy w tv przekazujące to, co się dzieje na zalanych terenach są niczym abstrakcja. Okropne, jak szybko żywioł zagarnia tak olbrzymie powierzchnie.

Przypominam, że do jutra (25 maja) można wysyłać smsy, których dochód przeznaczony jest na pomoc dla powodzian na linię uruchomioną przez Fundację "Nie jesteś sam" i Caritas.
Smsy o treści "pomagam" można wysłać pod numer 72 052 (koszt 2,44 z VAT)


1 komentarz:

  1. Ja mieszkam na Saskiej Kępie i też się niepokoję, jak słyszę syreny.
    Swoją drogą, narzekamy na to, że brzeg Wisły jest niezagospodarowany, ale jak tu otwierać cokolwiek, skoro zdarzają się takie sytuacje? Boat House teraz cały zalany. To samo La Playa, nie mówiąc już o klubach sportowych, czy basenach które są nad Wisłą.

    OdpowiedzUsuń