wtorek, 15 listopada 2011

zaczęłam biegać



Zaczęłam biegać. W końcu.
Obiecywałam to sobie od wielu miesięcy, jakiś czas temu kupiłam strój, odpowiednie buty, nawet słuchawki, żeby biegając słuchać muzyki. Ale nigdy nie miałam czasu, a raczej chęci, by naprawdę zacząć biegać... "Zacznę biegać od jutra" - powtarzałam sobie wytrwale i muszę przyznać że byłam w tym konsekwentna:)

Dziś jednak uznałam, że nie mogę wciąż przekładać na jutro. Dlatego po powrocie do domu przebrałam się w strój, zaopatrzyłam w dynamiczną muzykę i po prostu wyszłam. Co prawda było już ciemno, ale to akurat mi nie przeszkadza - wieczorna mgła nad miastem jest równie romantyczna, co ta poranna, a może nawet jeszcze bardziej tajemnicza:)

Uff, napisałam o tym, więc już teraz muszę naprawdę codziennie biegać - inaczej będzie mi wstyd, że nie potrafiłam zrealizować swojego zamierzenia.


3 komentarze:

  1. Gratuluję :) Trzymam kciuki za wytrwałość :) Ja tez mialam zacząć biegać, a teraz zostało "miałam". A że jestem zmarźluchem przeokropnym, to jesienią już nie zacznę. Przedefiniowałam plany, chcę ćwiczyć w domu. Mam nadzieję, że się uda.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj, do formy Forresta jeszcze mi dużo brakuje:) Ale jak poćwiczę, to kto wie? Któregoś dnia może wezmę rozpęd i pójdzieeeeeeeeee:)

    Aneta, ja też jestem zmarźluch straszny, wczoraj niestety uszy mi zmarzły po tym bieganiu, dziś będę mądrzejsza i założę czapkę (wczoraj miałam tylko słuchawki i kaptur - profesjonalnie, a dziś będzie ciepło). Co do ćwiczeń w domu to też sobie obiecuję... Ważne, żeby wpaść w rytm, potem może samo zacznie się ćwiczyć:)

    OdpowiedzUsuń