czwartek, 13 września 2012

O bakteriach rzecz krótka:)


Mój siedmioletni syn wszedł właśnie w fazę przemyśleń na temat życia i filozoficznych wywodów.
Bardzo chciałabym odpowiedzieć na wszystkie pytania, które mi zadaje, żeby być w jego oczach tą baaaardzo mądrą mamą. Niestety są chwile, gdy wymiękam...
Ostatnio zadał pytanie:

- Czy można się urodzić bakterią?
- Hmmm? (nie bardzo widziałam o co mu chodzi) Jak to urodzić się bakterią? - spytałam.
- No, bakterią. Ja się urodziłem akurat człowiekiem, a czy można się urodzić bakterią?
- Raczej nie... Ludzie rodzą się ludźmi - odpowiedziałam głupio, bo nic innego nie przyszło mi do głowy.
- To skąd się biorą bakterie? - drążył.
- Yyyy... - Starałam się odgrzebać w pamięci lekcje biologii i jakieś informacje na temat rozmnażania się bakterii, ale czarna dziura, nic nie pamiętałam. Na szczęście z opresji wybawiła mnie córcia, która zaaferowana przybiegła z podwórka, gdzie zauważyła martwego robaka.
- Mamo, mamo, tam leży jakiś stworz umarnięty!
- Co leży?
- Potwór! - krzyczała zaaferowana, ciągnąc mnie za sobą.
Pobiegliśmy.
- E tam, to tylko żuk. - Mój syn nie krył rozczarowania.
Przyglądaliśmy się żukowi kucając. Już myślałam, że temat bakterii minął i mi się upiekło, ale nie, dowalili z innej strony.
- A ile żyją żuki? - spytał mój syn.
(cholera, skąd mam to wiedzieć?????)
- No... trochę żyją - odpowiedziałam oględnie z miną znawcy. - Ten już był bardzo stary.
- A czy żuki są głuche? - zainteresował się nagle, wciąż kucając i przyglądając się żukowi.
- Nie, dlaczego?
- Bo jakoś nie widzę uszu...
- A mają nosy? - podchwyciła temat córcia.
Rozłożyłam ręce. To już za wiele.
- Sprawdzimy w internecie - odpowiedziałam zrezygnowana.
No cóż, walczyłam o pozycję wszechwiedzącej do końca. Nie udało się. Już prawie udało się z bakterią, ale poległam z żukiem.

środa, 5 września 2012

moje książki na liście TOP w empiku:)


Chwalę się:) Moje książki w formie audio wskoczyły na listę TOP w empiku:)
Cuuudnie ujrzeć taki znaczek:)

Mała rzecz, a cieszy!