środa, 28 listopada 2012

Jesienne przesilenie


Kiedyś lubiłam jesień... Spacery po parku, szelest kolorowych liści, wilgotne poranne mgły.
Ale od jakiegoś czasu odnoszę wrażenie, że jesień nam zanika. Że zamiast okresu przejściowego, po lecie przychodzi czas przedzimowy - szaro i zimno.
Jest mi zimno. Może powinnam wyciągnąć już kurtkę puchową zamiast jesiennego płaszcza... Czapkę i rękawiczki dawno już wyjęłam.

Zastanawiam się, czy to ja wraz z wiekiem coraz bardziej marznę, czy po prostu klimat się zmienił...

5 komentarzy:

  1. Jaki to wiek,przepraszam,że spytam.To co ja babcia mam powiedzieć?Masz rację jakoś nam się tak porobiło,że nie ma przedwiośnia, a i z jesienią jest w tym roku kiepściutko.Coś z tą zmianą klimatu jest na rzeczy!Ja również kocham ciepełko i jakoś im więcej lat przybywa tym bardziej się lubię opatulić-ha,ha!

    OdpowiedzUsuń
  2. i ja uwielbiam w cieplutkim miejscu z książką na dodatek i pyszna kawą z mlekiem posiedzieć... a co do okresu przejściowego to faktycznie gdzieś zaginął

    OdpowiedzUsuń
  3. właśnie od rana, w Mikołajki wylewam łzy nad losem Moniki... ech... życie...

    OdpowiedzUsuń
  4. Jola, no fakt, jeszcze babcią nie jestem - az się boję pomyśleć, jak będę wtedy marzła. Chyba że do tego czasu wymyślą jakieś super ciepłe kombinezony dla zmaźluchów:)

    asymaka, oj, mam nadzieję, że Mikołajki jednak upłynęły przyjemnie:)

    OdpowiedzUsuń
  5. tak, ogólnie nie było najgorzej, spędziłam popołudnie i wieczór wśród bzu...

    OdpowiedzUsuń