sobota, 17 listopada 2012

Perfekcyjna Pani Domu


Ostatnio różne mądre głowy zaczęły mocno krytykować ten program.

A ja go lubię:)
Obejrzałam w internecie prawie wszystkie odcinki:)
Nie jestem idealną panią domu. Właściwie jestem bałaganiarą, na noc nie składam rzeczy tylko rzucam byle jak na toaletkę obok łóżka. Tym sposobem na toaletce zamiast flakonów perfum, szkatułek czy innych pierdół, które powinny się tam znajdować mam stertę ubrań, które ogarniam dopiero gdy zaczynają mnie wkurzać.
Najczęściej wwalam je do garderoby obiecując sobie, że w wolnym czasie się tym zajmę. Zamykam drzwi i po problemie.

Ale oto nadeszła Perfekcyjna Pani Domu!
I z jednej strony wyleczyła mnie z kompleksów (bo miło popatrzeć, jaki bałagan mają inni - w porównianiu z nimi mój dom lśni:))
A z drugiej strony zainspirowała do tego, aby w końcu uporządkować te ubrania, w których rzadko albo w ogóle nie chodzę, wyrzucić stare buty, jakieś rupiecie zalegające po szufladach (w nadziei, że kiedyś się przydadzą).
Bo jestem totalnym chomikiem, zbieraczem - na strychu piętrzą się pudła z pamiątkami, zabawki moich dzieci, doniczki, stare kurtki, i nawet nie wiem, co jeszcze by się tam znalazło.

I tym sposobem, niby sprzątane regularnie i mogę stwierdzić, że nie mam kurzu i porządek tak ogólnie w miarę na co dzień jest, to w szczególe znalazłby się niejeden diabeł w szafie.

Dzisiaj wzięłam się za wyrzucanie. Takie bez sentymentów. metodą 3 P (pożyteczne, pamiątkowe, piękne). Nie jest łatwo, bo większość wydaje mi się albo pożyteczne (może kiedyś się przyda), albo pamiątkowe. Co za tym idzie wszystko widzę jako piękne.
Dopiero uczę się selekcjonowania.
Póki co udało mi się zapełnić jeden worek i jestem z siebie dumna.
Mam nadzieję, że do świąt się wyrobię:)

Niech sobie krytykują. Mnie się ten program podoba:)
Idę zapełniać kolejny worek. Do wieczora jeszcze trochę czasu, potem kąpiel i szykowanie się na wyjście. A w drodze na imprezę mam zamiar zahaczyć o kontener na ubrania. Przyjemne z pożytecznym, ot co:)

5 komentarzy:

  1. Witam... właśnie zaczynam swoja przygodę z pani książkami, myślę, że będzie udana! Co do pani domu perfekcyjnej ja tez to lubię oglądać, choć u mnie z trójką Miśków w domu do perfekcji daleko.
    Jak tylko skończę czytać "Aleję..." napisze o niej na swoim blogu i jeśli mogę to powiadomię panią o tym. Pozdrawiam serdecznie.
    asymaka.blog.interia.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. Cześć asymaka, pewnie że daj znać, jak przeczytasz, mam nadzieję, że książka się spodoba!

    Co do perfekcji to niestety przy dzieciach nie jest łatwo znaleźć czas na wszystko. Mnie do perfekcji także daleko, oj daleko:) Aktualnie idę metodą małych kroków i wyrzucam zbędne rzeczy. Tzn wyrzucałam w weekend, bo teraz straciłam zapał... Poczekam aż mi wróci:)

    OdpowiedzUsuń
  3. witam... książka jest rewelacyjna, zaczynam, ciąg dalszy... pozdrawiam serdecznie, a to link do recenzji http://asymaka.blog.interia.pl/?id=2409524 dziękuję za piękną i taką jaka mogła mieć miejsce opowieść

    OdpowiedzUsuń
  4. Super, bardzo się cieszę:) I ja też dziękuję! Dodałam recenzję do paska z recenzjami:) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń