wtorek, 18 czerwca 2013

Fotograf stóp...

Mam szczęście do świrów. Rowerowych...
Kiedyś, gdy stałam na przystanku autobusowym, a była to jesień i wieczór, podjechał na rowerze pewien... hmmm... sportowiec. Dobrze ubrany (strój typowo rowerowy), przystojny, lat ok. 30, krótko obięty blondyn. Zatrzymał się przy mnie i zagaił:
- Dobry wieczór.
- Dobry wieczór - odparłam.
- Mam do pani nietypową prośbę.
- Słucham?
- Widzi pani, jestem ekshibicjonistą. Czy miała by pani może chwilę, żeby pójść ze mną gdzieś na ubocze, ot, choćby do tamtej bramy (dodam, że rzecz działa się w okolicy metra Politechnika). I ja bym się przed panią rozebrał. To zajmie dosłownie chwilę.
- ??? Że co? Mam z panem iść w ciemną bramę? - spytałam odruchowo, ale kątem oka łypałam czy nie jest to przypadkiem ukryta kamera. Nie bałam się - co prawda stałam trochę dalej od tłumu na przystanku, ale mimo wszystko bliskość tego tłumu sprawiała, że czułam się bezpiecznie.
- Wiem, że to nietypowa prośba. - Uśmiechnął się szarmancko. - Ale zapewniam, że nie zrobię pani nic złego, tylko pani popatrzy...
Właściwie powinnam powiedzieć, że nie mam ochoty patrzeć, ale będąc przekonana, że to ukryta kamera lub ukryty radiowy mikrofon postanowiłam wejść z panem ekshibicjonistą w rozmowę.
- Często się pan tak rozbiera?
- Różnie.
- A ma pan chętne do oglądania?
- Mam koleżanki, które czasem się godzą. No, ale to jednak straciło już swój urok, bo dobrze się znamy, trudno mi znieść ich uśmieszki pod nosem.
- Rozumiem... - udałam zadumaną i naprawdę rozumiejącą sytuację.
- To co, przejdziemy się do tej bramy? - spytał z nadzieją.
- Chętnie. Ale niestety, właśnie jedzie mój autobus. - Skłamałam, widząc nadjeżdżający pojazd. Nie mój numer, ale mimo wszystko chciałam uciec. - Może innym razem.
- No trudno, do zobaczenia.
- Do zobaczenia.

Przyznać muszę, że był miły i grzeczny, bardzo uprzejmy i kulturalny - jak na ekshibicjonistę... ?? Hmmm, trudno o porównanie, bo innych nie miałam okazji poznać.

Przypomniał mi się ten epizod, ponieważ w niedzielę miałam podobny. Otóż byłam z mężem i dziećmi na spacerze. Znajomi wciągnęli nas w grę terenową, która polega na zdobywaniu wrogich portali. Świetna zabawa, cały dzień na powietrzu. Zmierzchało już, gdy powoli kierowaliśmy się w stronę parkingu. Przystanełam, żeby ostrzelać portal niebieskich i go zdobyć, natomiast mój mąż i dzieciaki wysunęli w tym czasie ostro do przodu. Kiedy i ja ruszyłam, okazało się, że są już w samochodzie. Szłam więc bez pośpiechu, delektując się przyjemnym wieczorem, dostawiając do portalu rezonatory i ciesząc iż wyjątkowo nie tną komary. Nagle podjechał rowerzysta. Dobrze ubrany, przystojny - brunet.
- Dobry wieczór.
- Dobry wieczór. - Zmierzyłam go zwrokiem w obawie, czy nie jest złoczyńcą, bo bądź co bądź przystanek w środku miasta a wyludniony park to jest różnica. Ale wyglądał porządnie.
- Przepraszam, że tak panią zaczepiam, już mówię o co chodzi. Otóż jestem fotografem...
O Boże, pomyślałam, może jakiś łowca modelek:) Ale po chwili przyszło otrzeźwienie, że w spacerowym ubraniu, bez fryzury i makijażu daleko mi do Anji Rubik, ba! daleko mi do jakiejkolwiek piękności. Więc czego on ode mnie chce?
- I?? - Spytałam krzywo, żałując że chociaż make upu sobie nie zrobilam - cholera wie, może omija mnie właśnie międzynarodowa kariera?? :):)
- Bardzo chciałbym zrobić zdjęcie pani stóp.
- Aha - westchnęłam rozczarowana. Czyli jednak nie zostanę międzynarodową gwiazdą modelingu... - Nie, raczej nie... - odparłam patrząc na swoje stopy obute w niezbyt wyględne, ale za to wygodne trampki.
- Dlaczego?
- Bo nie mam czasu.
- Ale to tylko chwilka, naprawdę. Nie rozumiem, dlaczego kobiety nie godzą się, aby robić im zdjęcia stóp.
- Nie wiem, dlaczego się nie godzą. Ja po prostu nie mam czasu. Mąż na mnie czeka o tam, na parkingu.
- To naprawdę zajmie tylko chwilę.
Już ja ci dam chwilę, zboczeńcu! - pomyślałam. Ale ponieważ był grzeczny, to i ja starałam się być miła.
- Chętnie bym panu pomogła, ale naprawdę nie mogę teraz. Jestem w tym parku w innym celu. Proponuję iść za dnia na plażę lub na basen, tam z pewnością trafi pan na wiele różnych stóp, których właścicielki zgodzą się zapozować do zdjęcia. Albo niech pan poszuka w internecie, tam na pewno także jest sporo zdjęć różnych stóp.
- A, to nie wiedziałem. A pani tez się interesuje?
- Nie, przepraszam, nie interesuję się stopami. Nie mam już czasu na pogawędki, bo właśnie rozwalam w tym parku portale.
- Nie rozumiem, jakie portale?
- O proszę. - Pokazałam telefon. Tutaj mam mapę, widać portale jak na dłoni.
- Rzeczywiście. Nie wiedziałem, że tu są jakies portale...
- No widzi pan. Pan ma swoją pasję, a ja swoją...
- Rozumiem, to do widzenia. I miłego strzelania do wroga.
- Dziękuję. A ja panu życzę miłego polowania na stopy.

Swoją drogą - ciekawa jestem - zgodziłybyście się, gdyby obcy facet zapytał, czy może wam zrobić zdjęcie waszych stóp? :)

Pozdrawiam!
Aleksandra