piątek, 24 lutego 2012

Jestem podglądaczką



Lubię zaglądać ludziom do okien. Intryguje mnie świat ukryty za firanką.

Zawsze, widząc kawałek mieszkania, zastanawiam się, kto tam mieszka, kim jest, co robi, jak wygląda jego życie.

Oczywiście nie staję przed oknem, nie podskakuję, by zajrzeć głębiej. Zerkam sobie mimochodem, ukradkiem.
Lubię dojrzeć choćby lampę, obraz na ścianie. Pełnia szczęścia jest, gdy zauważę kawałek mebla:) To pomaga w zbudowaniu całej historii, którą tworzę sobie w głowie.

Dziś, kolejny raz - to już chyba obsesja - przejeżdżając wieczorem ulicami Warszawy, zadzierałam głowę, wgapiając się w okna.

Zauważyłam, że w nowych budynkach, gdzie zapewne mieszkają młodzi ludzie, nie ma firanek. To psuje cała zabawę. Wszystko widać, jak na dłoni, brakuje niedopowiedzenia.

Najlepsze są stare kamienice i bloki, gdzie nie dość, że okna są stare, to i firanki grube, a często i zasłony wiszą. Aura tajemnicy, skrzętnie skrywanej, niedostępnej... Raj dla podglądaczy.

Tak, zdecydowanie mogę się nazwać podglądaczką...


2 komentarze:

  1. Hej!
    Już myślałam, że tylko ja tak zerka innym w okna:) lubię obserwować - dyskretnie - kolor ścian, meble i ludzi - którzy w oknach się pojawiają. Ciekawi mnie kim są, co robią, jak toczy się ich życie...czy a lubiani, szczęśliwi, samotni...

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdrowych, spokojnych Świąt w wiosennym nastroju, w ciepłej atmosferze rodzinnych spotkań życzy Pani czytelniczka
    Kate:)
    pozdrawiam świątecznie:)

    OdpowiedzUsuń