poniedziałek, 11 marca 2013

Wiosenne porządki


Armagedon miłosny trwa, z szaf wyciągane są kolejne trupy. Ja tymczasem zajęłam się swoją szafą i wiosennymi porządkami.
Kto by pomyslał, ile rzeczy się tam kryje! Rzeczy, o których nawet nie wiedziałam, że są. Sukienka kupiona pół roku temu, nierozpakowana jeszcze - pamiętam, że ją przymierzałam, że zastanawiałam się, czy ją kupić, ale nie pamiętam że ją kupowałam. A jednak - jest rachunek, jest torba - musiałam zatem być przy kasie i za nią zapłacić. Ech, a jeszcze niedawno idąc na urodziny do kolegi zastanawiałam się, co na siebie włożyć... Gdybym wiedziała, że mam tę sukienkę...
Podobnie buty - w pudełku, zapomniane, nierozpakowane jeszcze. Kiedy ja je kupowałam? Nie pamiętam.

Nie jestem zakupoholiczką, nie mam czasu, żeby biegać po sklepach, nie kupuję czego popadnie, zazwyczaj długo się zastanawiam nad ubraniem czy butami, zanim je kupię. Dlaczego więc nie pamiętam tych zakupów?
Pocieszam się, że to właśnie przez ten pośpiech - człowiek ma tyle na głowie, że pewne rzeczy umykają. Faktem jest, że jestem bałaganiarą i zdarza mi się wrzucić coś do szafy, zamiast powiesić na wieszaku.

Tak się pocieszam, bo prawdę mówiąc - odkąd przeczytałam książkę Lisy Genovy "Motyl" - za każdym razem, gdy dostrzegam luki w pamięci staje mi przed oczyma główna bohaterka i zazwyczaj wtedy panikuję, próbując znaleźc logiczne wytłumaczenie na własną niepamięć.
Kupiłam sobie ziołowe tabletki wmacniające pamięć - ale zapominam ich brać.
Niedawno kłóciłam się w banku o to, że mam kartę nieaktywną, bo termin minął, a nie przysłali nowej. Oni twierdzili, że przysłali już dwa miesiące temu, a ja ją aktywowałam. Niemożliwe! Przeciez na oczy jej nie widziałam! Musiałabym się zalogować, aktywować, co za głupoty mi wciskają?

Hmmm... po powrocie do domu okazało się, że karta leży jak wół w szufladzie - aktywowana.
Nie pamiętam.

Porządki zaczęłam od szafy, ale niebawem czeka mnie generalny remont w domu - aż się boję, co jeszcze znajdę przy tej okazji.

A z drugiej strony... mój mąż niedawno kupił dwa mopy parowe przez internet. Najpierw kupił jeden. A potem zapomniał, że kupił i zamówił drugi. Przyszły więc dwie paczki. Abstrahując od tego, że on przecież nie myje podłóg, więc nie wiem, co mu odbiło z tymi mopami, ale może właśnie zapomniał, że podłóg nie myje i uznał, że mu się przydadzą:)


3 komentarze:

  1. Skąd ja to znam?Ma tak samo!Szukam ostatnio dwóch miniaturek-akwarelek. Wiem,że gdzieś schowałam by o nich nie zapomnieć i zapomniałam gdzie włożyłam by nie zapomnieć.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czyli nie jestem w tym zapominalstwie osamotniona :) Pocieszające ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale numer! Ja jednego mopa na parę chętnie przygarnę, bo mój się już rozleciał ze starości, a tak w ogóle to myślałam, że ja jestem roztargniona na maksa, a jednak nie... pozdrawiam, notka niebywale poprawiła mi humor, choć za oknem nie wiosna, a zima niestety :)

    OdpowiedzUsuń